PoV #1 – Czym jest narracja PoV?

Narracja PoV staje się coraz popularniejsza zarówno na świecie, jak i w Polsce. U nas co prawda jest to jeszcze dość świeży trend, ale za granicą lubują się w niej choćby tacy pisarze jak znany z Pieśni lodu i ognia George R.R. Martin. Ale czym jest narracja PoV?  


Narrator PoV – definicja 

Narrator PoV – inaczej narracja Point of View (ang. punkt widzenia); narracja trzecioosobowa opisująca punkt widzenia bohatera; narrator towarzyszący

Tak w skrócie można przedstawić definicję pisania PoV. Jest to narrator, który opisuje wyłącznie to, co może zobaczyć i co czuje bohater, któremu towarzyszy. Dla jasności: nazwę „narrator towarzyszący” słyszałam może raz czy dwa, ale uważam to za trafne określenie, więc uznałam, że warto je tu przedstawić.

Co widzi narrator PoV?

Narrator PoV różni się od narratora wszechwiedzącego głównie tym, że… nie wie wszystkiego. Towarzyszy wyłącznie wybranemu bohaterowi i opisuje tylko to, co widzi oraz czuje. W przeciwieństwie do narratora wszechwiedzącego nie opowie nam, jak czuły się pozostałe postacie w pomieszczeniu – może to jedynie podejrzewać, na przykład po wyrazie twarzy. Przykład:

TAK: Adam wyglądał, jakby miał zaraz zemdleć.

NIE: Adamowi kręciło się w głowie.

Wyjątkiem od reguły jest moment, w którym Adam wcześniej powiedziałby narratorowi, że nie czuje się zbyt dobrze i ma zawroty głowy. W takim wypadku narrator mógłby tę informację później z całą pewnością powtórzyć. W innym wypadku może jedynie podejrzewać.

Jeśli narrator mówi nam, że w rogu stało łóżko, a po ścianie chodził pająk, to znaczy, że bohater, w którego głowie aktualnie „siedzimy”, również jest w stanie to dostrzec. Niejako widzimy wszystko oczami bohatera, ale narracja toczy się w trzeciej osobie. Właściwie to takie połączenie narratora pierwszoosobowego z narratorem wszechwiedzącym – to, co możemy zobaczyć i poczuć razem z bohaterem jest z narracji pierwszoosobowej, a trzecioosobowy ton narracji jest charakterystyczny dla narratora wszechwiedzącego właśnie.

Czego nie widzi narrator PoV?

Ponieważ narrator zawsze towarzyszy wybranej przez autora postaci, nie może na przykład widzieć tego, co dzieje się za plecami bohatera, któremu towarzyszy. Z prostej przyczyny: nie widzi tego sam bohater. Dlatego nie powie w narracji, że „Stojący za Ewą Adam stroił dziwne miny”, jeśli Adam stoi zwrócony do Ewy plecami. Nie może tego zobaczyć, bo nie ma oczu z tyłu głowy i dlatego nie zobaczy tego również narrator.

Najczęstsze błędy

Poza opisywaniem tego, czego narrator nie może wiedzieć, zobaczyć czy usłyszeć, najczęstszym błędem jest tak zwany head-hopping. Czym jest? Poniżej krótka definicja.
Head-hopping – „przeskakiwanie” w czasie jednej sceny z narracji z punktu widzenia jednego bohatera do drugiego.

Dlaczego head-hopping jest uznawany za błąd? Jako twórca zapewne starasz się zaserwować czytelnikowi jak największą dawkę emocji, które przeżywają również Twoi bohaterowie i z pewnością chcesz, żeby czytelnik się wczuł. Stare polskie powiedzenie mówi: „jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego” – i jest w tym wypadku trochę racji.

W większości (choć nie zawsze, o tym niżej) przypadków najlepiej skupić się na opisywaniu przeżyć i emocji jednego bohatera, z prostej przyczyny: możesz się temu w pełni poświęcić i zrobić to naprawdę solidnie. Mieszanie, zwłaszcza w trudnych pod względem emocjonalnym, wymagających scenach, może sprawić, że żadnego punktu widzenia nie oddasz w pełni. A nie chcesz, żeby czytelnik również angażował się na pół gwizdka, prawda? Pisząc wyłącznie o jednej osobie, pozwalasz osobie czytającej na wejście w skórę Twojego bohatera, a trudno być w wielu miejscach jednocześnie.

Czy head-hopping zawsze jest błędem? Nie. Co więcej, są osoby, które w ogóle nie uważają head-hoppingu za błąd. Przeskoczenie z głowy jednego bohatera do drugiego pozwala na poszerzenie perspektywy i przedstawienie różnych punktów widzenia – a to może być zarówno zaletą, jak i wadą. Dlaczego wadą? Ponieważ trzymając się jednego bohatera, jako autor możesz dawkować czytelnikowi informacje, zasiać w nim niepewność lub, po prostu: celowo wprowadzić w błąd w celu wywołania zaskoczenia.

Liczy się efekt końcowy. Niezależnie od tego, czy jesteś za head-hoppingiem czy nie, ostatecznie liczy się to, jak wyjdzie Ci przekazanie tego, co chcesz napisać, a to czytelnik decyduje (swoim portfelem, czasem oraz uwagą), czy coś jest warte przeczytania i, w jej/jego opinii, dobre.

Osobiście nigdy nie stosuję head-hoppingu – każdą scenę poświęcam jednemu bohaterowi i pozwalam mu opowiedzieć historię swoimi słowami, zwracając uwagę jedynie na to, co sam jest w stanie dostrzec. Wydaje mi się to o wiele ciekawsze, biorąc pod uwagę to, że w pewnym sensie, dawkując informacje, daję czytelnikowi kawałki układanki, zamiast gotowego rozwiązania na złotym talerzu. To od niego zależy, czy ułoży obrazek w całość (o ile ja, jako autor, dałam mu pasujące kawałki, naturalnie).

Najbardziej oczywistym i najczęstszym błędem jest oczywiście bohater nie jest w stanie dostrzec, usłyszeć czy doświadczyć. Mamy więc takie kwiatki jak postać stojąca z zamkniętymi oczami czy zakrytą twarzą, a mimo to widząca, jak ktoś się uśmiecha czy wywraca oczami. Albo święte przekonanie o tym, jak czy co czuje ktoś stojący obok – kiedy nasz obecny narrator może to jedynie podejrzewać

Czym jeszcze charakteryzuje się PoV?

PoV pozwala również na stylizowanie narracji pod kątem tego, jakiego kreujemy bohatera. W przypadku towarzyszenia bohaterowi grzecznemu i miłemu przy opisie wyjątkowo brzydkiego, nielubianego wazonu, powiemy raczej, że:

Na szafce stał paskudny niebieski wazon, którego Y nie cierpiał.

Z kolei postać bardziej wyszczekana, a może nawet wulgarna, opowie nam o wazonie nieco inaczej, na przykład tak.:

Na szafce stał ten cholerny wazon. A już dawno powinien go wyrzucić.

Jak widać, różnica w narracji jest dość znacząca. PoV pozwala również na prowadzenie nieco luźniejszej narracji. Przejdą tu niektóre kolokwializmy czy elementy idiolektu charakterystycznego dla konkretnych bohaterów. Natomiast wszystko w granicach rozsądku – to, że bohater jest dyslektykiem, nie znaczy, że powinno się w zgodzie z tym prowadzić narrację. :)


Podsumowując, PoV wydaje mi się ciekawym wyborem, jeśli chodzi o prowadzenie narracji. Właściwie, odkąd pierwszy raz zetknęłam się z tym rodzajem narracji, nie stosuję żadnego innego. Co prawda kusi mnie czasem narracja z perspektywy pierwszej osoby, ale uważam ją za zdecydowanie zbyt trudną, żeby poprowadzić ją „zjadliwie” – a tak poza tym bardzo lubię wszystkich bohaterów swoich opek i po prostu cieszę się, mogąc dać im chwilę czasu antenowego. Natomiast ile osób, tyle opinii – narracja PoV pewnie nie dla każdego jest spełnieniem marzeń i nie ma w tym nic złego. ;)

Tym wpisem otwieram serię poradników na temat prowadzenia narracji PoV. Poniżej będę aktualizować linki do kolejnych wpisów, w których mam zamiar poruszyć kolejne aspekty tej ciekawej narracji.

PoV #1 – Czym jest narracja PoV? (tu jesteś)

PoV #2 – Opisy bohaterów

PoV #3 – Sceny dynamiczne

PoV #4 – Sceny pasywne

PoV #5 – Emocje i uczucia

PoV #6 – Opisy otoczenia

Deneve

Studiowałam archeologię, ale nasze drogi w końcu się rozeszły. Wannabe redaktor, pisarka po godzinach. Bloguję, gram, czytam, oglądam. Prawdopodobnie nie starczy mi życia na nadrobienie papierowo-ekranowych zaległości. Kocham fantastykę, kryminały, thrillery. Gdybym mogła być postacią z gry, byłabym Bulbasaurem.

1 komentarz:

  1. Też lubię POV i chociaż raczej już znam ogólne założenia, to chętnie przeczytam całą serię artykułów. Zawsze warto pogłębić wiedzę na dany temat.

    OdpowiedzUsuń

Cytat miesiąca

Insta