Ciekawe książki #1 – Unorthodox: jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów

Początkowo myślałam, że raczej nie będę się tu kusić o pisanie recenzji książek. Ale z czasem dojrzałam do tego, by jednak coś wrzucić. Nie będę wrzucać wszystkiego, jak leci, bo nie o tym docelowo ma być ten blog. Za to od czasu do czasu wrzucę coś, po co naprawdę warto sięgnąć z różnych względów. Czy to społecznych, czy ze względu na warsztat literacki… do przemyślenia. :)

Recenzja książki Unorthodox
fot. Netflix – materiały prasowe


Coraz częściej zdarza mi się sięgać po książki, na podstawie których powstały filmy czy seriale. Zwykle robię to po obejrzeniu adaptacji – w dobie serwisów streamingowych i życia w biegu znacznie łatwiej otworzyć najpierw komputer, dopiero potem książkę.

Nie inaczej było w przypadku Unorthodox. Szumny miniserial wpuszczający nas do zamkniętego świata chasydzkiej społeczności żyjącej w Williamsburgu, jednej z dzielnic Brooklynu, sprawił, że miałam ochotę na więcej. I nie zawiodłam się – autobiografia Deborah Feldman pokazała mi, że adaptacja, nawet jeśli mocna oraz bezpruderyjna, pokazywała tę ortodoksyjną żydowską społeczność jedynie przez dziurkę od klucza.

Wszystkie wydarzenia poznajemy z perspektywy Deborah – w swojej chasydzkiej społeczności znanej jako Deworje – i razem z nią „dorastamy” do tego, by wreszcie porzucić Williamsburg na dobre.

Unorthodox – o próbie znalezienia własnego „ja”

Deworje jest sierotą, którą wychowują dziadkowie; jej matka odeszła z chasydzkiej społeczności dawno temu. Mówi się, że żyje jak gojka, co gorsze, mieszka z kobietą. Ojciec Deworje jest opóźniony w rozwoju, nosi poplamione musztardą ubrania i często czuć od niego odór przetrawionego alkoholu. Jeśli ktoś urodził się pod ciemną gwiazdą, to właśnie Deworje.

Z całych sił stara się żyć według surowych chasydzkich zasad. Jednak głos mówiący „nie tak powinno być” jest w Deworje coraz silniejszy. I choć uporczywie stara się go ignorować, nie zawsze się to udaje. Mała chasydzka dziewczynka nie rozumie, o co jest oskarżana, gdy wychowawcy letniego ośrodka znajdują ją rozmawiającą z koleżanką na polanie. Nie rozumie, dlaczego mężczyźni mogą więcej, dlaczego Zajde (dziadek) i Bube (babcia) odmawiają jej ładnych ubrań, dlaczego nie może czytać książek…

„Dlaczego” to pytanie, które towarzyszy nam przez całą książkę – z perspektywy goja trudno zrozumieć dlaczego ktokolwiek mógłby chcieć żyć w takim świecie. Jednak dla Deworje świat poza Williamsburgiem przez długi czas po prostu nie istnieje, a gdy już pojawia się w opowieściach, jest demonizowany.

Unorthodox – recenzja
Okładka książki: Poradnia K

O tym, jak Deworje zmienia się w Deborah

Dorastająca Deworje w ukryciu przed dziadkami czyta książki – nie byle jakie, bo to klasyki angielskiej literatury, napisane przez gojów, a jakże! Nierzadko jest to literatura przedstawiająca silną kobiecą postać. Dokładnie taką, jaką chciałaby być Deworje. Sekretne życie, zapisane na kartach zakazanej literatury, sprawia, że ta młoda chasydzka dziewczyna zaczyna pragnąć czegoś więcej. To pragnienie rośnie, mówiąc jej, że jest stworzona do tego, by usłyszano jej głos.

W nadchodzącym zaaranżowanym małżeństwie widzi ostatnią szansę na to, by jakoś się wpasować. Ale gdy i to okazuje się dalekie od oczekiwań, Deworje decyduje się o siebie zawalczyć. Zawalczyć jak nigdy przedtem, ryzykując absolutnie wszystko – całe swoje dotychczasowe życie, budowany przez lata szacunek, dach nad głową oraz ukochanego synka.

Unorthodox: jak porzuciłam świat ortodoksyjnych Żydów to książka tyle samo mocna, co edukacyjna. To jedna na milion możliwość dostania się do hermetycznego społeczeństwa, podglądania tego, jak żyje. Deborah Feldman nie przebiera przy tym w środkach – opisuje brutalną prawdę taką, jaka jest. Bez strachu opowiada o molestowaniu i wszystkich tematach, które w chasydzkiej społeczności są tabu. Autorka w swoją narrację wplata słowa z jidysz i snuje swoją historię w tak realistyczny sposób, że na moment ma się wrażenie, że faktycznie trafia się na ulice ortodoksyjnego Williamsburga.

Zdecydowanie nie jest to książka na jeden wieczór. Nie ze względu na jej objętość, ale na ładunek, jaki ze sobą niesie. Unorthodox zmusza do wyjścia ze swojej bańki informacyjnej, zderzenia się ze światem, o którego istnieniu na co dzień nie zdajemy sobie pojęcia. Po lekturze wiem, że warto tę bańkę od czasu do czasu przebić. Zwłaszcza dla tak mocnego przekazu, jaki ma dla nas Deborah.

Deneve

Studiowałam archeologię, ale nasze drogi w końcu się rozeszły. Wannabe redaktor, pisarka po godzinach. Bloguję, gram, czytam, oglądam. Prawdopodobnie nie starczy mi życia na nadrobienie papierowo-ekranowych zaległości. Kocham fantastykę, kryminały, thrillery. Gdybym mogła być postacią z gry, byłabym Bulbasaurem.

1 komentarz:

  1. Twoje artykuły... Są napisane zapewne na dobrym komputerze bądź innym urządzeniu. Może zajmiesz się czymś innym, mniej literackim? Myślałaś o zbieraniu śmieci?

    OdpowiedzUsuń

Cytat miesiąca

Instagram