Jak pisać o seksie, żeby później się nie wstydzić?

Dziś poruszymy temat niezwykle delikatny: mowa bowiem o seksie. Jak pisać sceny erotyczne i robić to ze smakiem? Język polski, choć niezwykle bogaty, niekoniecznie ułatwia pisanie takich fragmentów. Polskie nazewnictwo części ciała związanych z erotyką brzmi czasami zbyt naukowo, zbyt ordynarnie lub wręcz śmiesznie. Jak więc zadbać o to, by cały nastrój nie uleciał jak poprzez przebicie balonika? 

Jak pisać sceny erotyczne?

Jak NIE pisać o seksie?

Umówmy się, o ile język polski jest naprawdę bogaty, ciągle ewoluuje i za jego pomocą można stworzyć naprawdę piękne sceny, które oddziałują na wyobraźnię czytelnika, o tyle pisanie scen łóżkowych nastręcza sporo problemów.

Z jakiegoś powodu określanie narządów płciowych po imieniu jest strasznie tabuizowane, przez co powstaje tyle samo zabawne, co żenujące nazewnictwo. Mamy więc płonące dzidy, wilgotne jamki, zrywane kwiaty niewinności, szparki, jego męskość, jej kobiecość… i wszelkie inne warianty kreatywności pisarskiej, których przytaczania sobie oszczędzę, bo przechodzą mnie ciarki żenady na samą myśl.

Nie bój się pisać wprost, bo, szukając coraz to bardziej kwiecistych określeń, żeby uniknąć tego wstydliwego „penisa”, możesz się później najeść więcej wstydu, niż to warte.

Odpowiedni zasób słownictwa

Czytasz więc o scenie namiętności między bohaterami, robi się coraz goręcej, a tam… dzida. Jakby słowo „penis” nie mogło przejść przez klawiaturę. Zarówno „penis” jak i „członek” to dość bezpieczne słowa do tworzenia takich scen. Nie są wulgarne, nie są też uważane za śmieszne.

Gorzej jest z kobiecymi narządami. Potoczna „cipka” może zostać uznana nie tylko za wulgarną, ale i śmieszną. Z kolei bardziej poważne nazwy jak „srom”, „wagina”, „wulwa” czy „pochwa” raczej nie pomagają w budowaniu nastroju. Jako tako na tle tego zestawienia wygląda jeszcze „łechtaczka”. W porządku są również „piersi”, bo to całkiem neutralne słowo.

Jak zatem poradzić sobie z pisaniem scen erotycznych w opowiadaniu lub powieści, gdy chodzi o narządy kobiece? Z pomocą przychodzi plastyczność języka polskiego, dzięki której możemy napisać coś nieco „na okrętkę”. Delikatne niedopowiedzenia sprzyjają budowaniu odpowiedniej narracji, pozostawiają miejsce dla działania wyobraźni czytelnika oraz pomagają uniknąć śmieszności. Same określenia pokroju „znalazł się w niej” powiedzą wystarczająco dużo, bez wulgarności czy ciarek żenady wykwitających na plecach. Całkiem okej są także „wargi” – w domyśle „sromowe”, ale tego czytelnikowi możemy oszczędzić.

Na czytelnika może działać też subtelność i niedopowiedzenia. Nie musisz opisywać wszystkiego krok po kroku z kronikarską dokładnością. Jeśli nie czujesz danego fragmentu, możesz delikatnie go zaznaczyć. Jeśli będziesz pisać go na siłę, czytelnik z pewnością też to zobaczy.

Dlatego możesz pisać o dotyku, który rozpalał zmysły, a niekoniecznie wspominać przy tym, w którym miejscu i w jaki sposób. Pisać o bliskości drugiej osoby albo… po prostu o czerpaniu przyjemności. Bo na tym w końcu polega seks, czyż nie? Seks jest zupełnie naturalną rzeczą w życiu człowieka. Nie bój się o niej pisać!

Skup się na uczuciach i doznaniach. Scena seksu nie jest dokumentacją techniczną pracy silnika dwusuwowego. Pozwól „widzowi” poczuć to, co czują bohaterowie. Pożądanie, dotyk zostawiający gęsią skórkę, kolejne fale uniesienia. Czasem łopatologia i dosłowność to najgorsze, co może spotkać tekst. W każdym wypadku. Nie tylko przy pisaniu o seksie.

Pisanie scen erotycznych

Kombinacje alpejskie

Uważam, że nie trzeba być piekarzem, żeby móc ocenić jakość chleba. Ale jeśli nie ma się zielonego pojęcia o tym, jak wygląda uprawianie seksu... cóż, czasem wychodzą kwiatki. Pojawiają się więc porywające opisy dochodzenia co dwie minuty, mężczyzn, którzy są gotowi do uprawiania seksu dziesięć razy w ciągu jednej nocy, nieporadne pozycje i „jęczenie” do rana.

Zdecydowanie lepiej postawić na westchnienia, przepełnione pożądaniem szepty, głodne spojrzenia. Niecierpliwe dłonie dotykające rozgrzanej skóry, oszałamiającą bliskość drugiej osoby… i tak dalej.

Jak z każdą inną dziedziną pisania i tu należy zrobić research. Nie musisz lubować się w BDSM, żeby o tym napisać, o ile znajdziesz odpowiednie informacje na ten temat. Internet jest ich pełny i naprawdę nie ma nic złego w tym, że takich informacji się poszukuje. W końcu jesteśmy dorosłymi ludźmi, nie ma się czego wstydzić.

Można się wstydzić, gdy napisze się głupoty, a to się zdarza, gdy nie mamy dostatecznej wiedzy na dany temat.

Ile osób, tyle upodobań

Nie ma jednego idealnego sposobu pisania o seksie. Bo ile osób, tyle upodobań w tej kwestii. Inaczej będzie wyglądała scena dwóch zakochanych po uszy facetów, inaczej przygodny seks bez szczególnego przywiązania. Ten pierwszy opiszesz w sposób bardziej intymny, między bohaterami  będzie inna chemia, pewnie znajdzie się tam więcej czułych gestów.

Z kolei scena przygodnego seksu bardziej skupi się na przyjemności bohaterów. Oczywiście nie ma nic złego w tym, by i tam pojawiły się czułe gesty, jednak ładunek emocjonalny będzie zgoła inny.

Podobnie w przypadku pierwszego razu – niekoniecznie musi być idealny. Nieporadność może być urocza, a drobne potknięcia sprawiają, że bohaterowie są bardziej ludzcy nie tylko dla siebie, ale i dla czytelnika.

Niekoniecznie sprawdzi się tutaj przenoszenie scen z filmów dla dorosłych. Wszelkie wyszukane pozycje i ponadprzeciętna wielość penisa oraz nadzwyczajne umiejętności łóżkowe mogą sprawdzić się w harlekinach czy fanfikach pisanych głównie dla zabawy (oczywiście nie ma w tym nic złego, takie fiki też są super! Tak samo, jak nie ma nic złego w pisaniu fanfików na poważnie), gdzie tego typu sprawy trochę się hiperbolizuje.

Nie ma nic złego w pisaniu sceny seksu, która będzie wulgarna, o ile z góry zaznaczysz, że taki był Twój zamysł. Nie ma nic złego w pisaniu na trudne tematy, jak wykorzystywanie seksualne, o ile dasz czytelnikowi znać, że to, co dzieje się w treści, wcale nie jest dobre. W końcu złoczyńcy mają wiele wymiarów i czynią zło na wielu płaszczyznach. Również tych, które uważamy za swego rodzaju tabu. Bolesna oraz mocna scena może być atutem Twojej historii, o ile napiszesz ją taktownie i ze smakiem.

Kiedy pisać o seksie?

Generalnie scena seksu powinna być traktowana jak każda inna. Czyli mieć konkretny cel w Twojej powieści czy opowiadaniu. Myśląc o swojej fabule, zastanów się, czy scena seksu jest w niej potrzebna. Czy jakoś wpływa na rozwój historii, czy może pogłębia relację bohaterów? Jeśli jest to scena seksu, w której bohaterowie wcale nie są blisko, ale oboje potrzebują chwili zapomnienia i przyjemności, może mówić dużo o świecie, w jakim się znaleźli – oczywiście zależnie od tego, w jaki sposób to przedstawisz.

Jeśli nie piszesz erotyka od A do Z, sceny seksu mogą się w Twoim seksie okazać zupełnie niepotrzebne. Jeśli niczego nie wnoszą do treści (poza samą objętością…), będą jedynie wadzić. Umieszczając w powieści czy opowiadaniu scenę erotyczną tylko dla samego wsadzenia ręki w majtki, możesz sprawić, że czytelnik dostanie nie do końca to, czego oczekiwał. Kochamy swoich bohaterów i z pewnością chcemy, żeby oni również się kochali. Miłością gorącą, namiętną… ale czasem lepiej zostawić to im poza kartami opowieści.



Sceny seksu będą tak różne, jak różni będą Twoi bohaterowie – gorące i namiętne, słodkie i czułe, czasem może nawet pozbawione chemii, jeśli będziesz rysować rozpadający się związek dwójki bohaterów, którzy nie potrafią poradzić sobie z otaczającą ich rzeczywistością. Słuchaj swoich bohaterów i pisz o scenach łóżkowych wtedy, gdy faktycznie zaistnieje potrzeba, by Twoich bohaterów tam posłać. Albo na stół, szafkę lub jakiekolwiek inne miejsce, które wpadnie im do głowy.

Deneve

Studiowałam archeologię, ale nasze drogi w końcu się rozeszły. Wannabe redaktor, pisarka po godzinach. Bloguję, gram, czytam, oglądam. Prawdopodobnie nie starczy mi życia na nadrobienie papierowo-ekranowych zaległości. Kocham fantastykę, kryminały, thrillery. Gdybym mogła być postacią z gry, byłabym Bulbasaurem.

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Cytat miesiąca

Instagram