Czym jest ekspozycja i jak jej uniknąć?

Czym jest ekspozycja?


Czym jest ekspozycja w literaturze?

Zacznijmy od początku, czyli może od definicji słownikowej. ;)

Za pwn.pl

ekspozycja
  1. «zbiór przedmiotów w muzeum, galerii lub na wystawie»
  2. «zaprezentowanie czegoś»
  3. «położenie czegoś w stosunku do stron świata»
  4. «w taternictwie i alpinistyce: usytuowanie jakiegoś miejsca nad stromym spadkiem terenu»
  5. «naświetlenie błony fotograficznej, kliszy lub filmu»
  6. lit. «sytuacja wprowadzająca w akcję»
  7. muz. «pierwsze przeprowadzenie tematu przez poszczególne głosy w fudze»
  8. muz. «prezentacja tematów w sonacie»
Ekspozycja (z łac. expositio – wystawienie) – w utworach dramatycznych i epickich sytuacja przedstawiona w punkcie wyjścia fabuły, ukazana tak, by wstępnie zapoznać widza lub czytelnika z tłem wydarzeń, głównymi postaciami, problemami i konfliktami utworu.
No dobra, skoro ekspozycja to wprowadzenie widza/czytelnika do utworu tak, żeby zapoznał się z wydarzeniami i konfliktami, to chyba dobrze, nie? Zatrzymajmy się na moment w tym miejscu. Wprowadzić czytelnika do akcji Twojego tekstu można na dwa sposoby: możesz stopniowo ujawniać mu kolejne informacje lub możesz napisać mu wszystko wprost i zanudzić go na śmierć. Wielu początkujących pisarzy (często zresztą nieświadomie) wybiera tę drugą drogę, zaprzepaszczając potencjał, jaki drzemie w fabule oraz bohaterach.

Ekspozycja jest niczym innym jak podawaniem czytelnikowi suchych informacji i gotowych wniosków zamiast pozostawienia mu pola na to, by domyślił się tego, jakie motywy kierują bohaterem oraz jakie zasady rządzą światem. Ekspozycja występuje zarówno w przypadku kreowania bohaterów, świata, jak i tworzenia opisów.

Żeby lepiej zrozumieć, czym jest ekspozycja, przedstawię to na prostym przykładzie.
Bohater był przystojny.
To nic innego jak ekspozycja, gdy chodzi o wygląd twojej postaci. Zamiast pisać w oczywisty sposób, że był przystojny, pokaż jego głębokie spojrzenie, pełne usta, czarujący uśmiech, mocno zarysowane kości policzkowe. Niech czytelnik wie, do czego tak wzdychają inne bohaterki lub bohaterowie.

Podobnie ma się sprawa, jeśli chodzi o Twój świat przedstawiony:
Życie w tym mieście nie było łatwe.
Pokaż czytelnikowi, dlaczego życie w tym konkretnym mieście nie należało do najprzyjemniejszych. Może chodzi o wysoką przestępczość lub wojnę? A może o problemy ze znalezieniem oraz utrzymaniem pracy przez wieczny wyścig szczurów? Zakładaj, że piszesz dla inteligentnego odbiorcy, który połączy ze sobą kropki i zrozumie Twój zamysł. Będzie wiedział, że przetrwanie w tym miejscu niesie za sobą wiele trudności, nawet jeśli nie powiesz mu tego wprost.

W ten sposób nie tylko unikniesz przykrej ekspozycji, ale rozbudujesz swój świat przedstawiony. Sprawisz, że będzie tętnił życiem, a czytelnik łatwiej go sobie wyobrazi. Same plusy, prawda? A przecież jedyne, czego to od Ciebie wymaga, to włożenie w Twój tekst odrobiny serca... a z tym raczej każdy, kto lubi pisać, problemu nie ma. ;)

Dlaczego autorzy uciekają się do ekspozycji?

Odpowiedź nie będzie zaskakująca: bo jest łatwa. Prościej napisać, że bohater był zabawny, niż pokazać, jak się wygłupia, jak od czasu do czasu rzuci śmiesznym tekstem. Jest też szybka. Nierzadko, zwłaszcza młodzi autorzy, mają problem z tym, że na szybko odklepują wydarzenia, które wydają im się nudne (a które często są niezwykle istotne dla samej fabuły!), żeby przejść do tego, co interesuje ich najbardziej – czasem będzie to scena romansowa dwóch ulubionych bohaterów, czasem jakieś konkretne wydarzenie.

Niestety, bez wcześniejszego zbudowania relacji między Twoimi postaciami, bez stworzenia samych tych postaci i tchnięcia w nich odrobiny życia oraz umieszczenia ich w konkretnym świecie, wymarzona scena pocałunku będzie wisienką... na zwęglonym cieście. Może się okazać, że Twoi ulubieni bohaterowie, są ledwie wydmuszkami, a świat, w którym ich umieścił*ś, nie wyróżnia się niczym szczególnym.

Ekspozycja - co to takiego?


Twórz sceny, nie wypracowania

Zamiast szybkiej notki informacyjnej, buduj swój tekst scenami. Zastanów się, po co dana scena ma się pojawić w Twojej powieści czy opowiadaniu: jaki ma cel, czy wpływa na fabułę, rozwija bohaterów, ich relacje? A może ukazuje ich lęki, zainteresowania lub przeszłość? Jeśli wprowadzasz kolejną scenę po nic lub tylko po to, żeby kolejny raz pokazać zajebistość bohatera, muszę Cię zasmucić, ale najpewniej tekst mógłby obejść się bez niej.

Usiądź i przeanalizuj wszystko na chłodno. Zadaj sobie pytania: czy jeśli wyrzucę ten fragment, historia przestanie być spójna i sensowna? Czy bohaterowie na tym stracą? Czy czytelnik na tym straci? Ostatnie pytanie jest najważniejsze. W końcu docelowo piszemy dla kogoś (a nawet tym czytelnikiem jesteśmy my sami i nie ma w tym nic złego). Niech ten ktoś wyciągnie z treści jak najwięcej.

Na powyższe pytania niestety nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Czasem zdarza się bowiem, że nawet jeśli po wyrzuceniu jednego z fragmentów historia nadal będzie mieć logiczny ciąg, to straci na tym kreacja bohatera. Być może ta scena, w której spędza miło czas, niekoniecznie jest szalenie istotna dla fabuły, ale pokazuje Twoją postać w innym świetle i czyni bardziej wiarygodnym.

Dlatego jeśli prześledzisz te pytania i na wszystkie odpowiesz: nie... mam dla Ciebie złą wiadomość: czas wyrzucić być może duży fragment. Ale potraktuj to jak z chorą tkanką: wycinasz coś, żeby reszta organizmu mogła być zdrowa.

Czy czytelnik musi wiedzieć wszystko?

Nie, nie, nie i jeszcze raz: nie.
Zupełnie nie mam pojęcia, kto powiedział, że należy od samego początku wyjaśnić cały świat od A do Z. Na Tobie, jako na autorze tekstu, spoczywa obowiązek wyjaśnienia świata na tyle, by czytelnik był skłonny do zawieszenia niewiary na tak długo, by na kolejnych stronach ten świat powoli poznawać. Nie musisz na pierwszych stronach rozpisywać wszystkich informacji o polityce, świecie przedstawionym, tak jak nie musisz zapoznawać czytelnika ze wszystkimi bohaterami po kolei.

Zamiast pisać, że w Twoim fikcyjnym państwie panowała godzina policyjna, pokaż, jak Twój bohater nerwowo spogląda na zegarek, a widząc na ulicy policjantów, zaczyna się niecierpliwić z obawą, czy zdąży dotrzeć do domu na czas.

Żyjemy tu i teraz

Jedna z najczęściej powielanych ekspozycji pojawia się przy wprowadzaniu nowych bohaterów. Bohater A spotyka Bohatera B i natychmiast, mało naturalnie zresztą, zaczyna wspominać – lub robi to narrator – ile to lat się znają, kiedy się poznali, a potem kolejno wymienia jego cechy charakteru oraz nierzadko też ubioru (o opisach wyglądu bohaterów napiszę szerzej innym razem).

Pomyśl, czy spotykając na drodze starego znajomego, myślisz o tym, że byliście najlepszymi przyjaciółmi w podstawówce, znacie się od piętnastu lat, razem lepiliście zamki z piasku, a w ogóle to kumpel jest miły, uprzejmy, inteligentny... Raczej nie bardzo, prawda? Może przemknie Ci przez myśl, że dawno się nie widzieliście, że trochę się zmienił, ale raczej skupisz się na rozmowie.

Jeśli chcesz pokazać, że ten dawny znajomy jest miły, niech zapyta, co u Twojego bohatera, czy z tatą/babcią/dziadkiem już lepiej, niech zaproponuje wsparcie w trudnym czasie. Jeśli jest lekkomyślny, niech wspomni jakiś niedawny wypad ze znajomymi, w czasie którego zrobili coś naprawdę nieodpowiedzialnego i głupiego.

Nazywanie cech charakteru danych postaci zamiast pozostawienia miejsca dla czytelnika, by eksplorował to, jakie są, to najgorsze, co możesz swoim bohaterom zrobić. Poza uśmierceniem ich na kartach opowieści, oczywiście.

Podobnie jest w czasie rozmów i tego, jak zachowują się postacie. Nie musisz pisać nam, że czyjś rozmówca był zły: niech świadczy o tym jego podniesiony ton, drżący głos, ciężki oddech, ostre spojrzenie. A już zwłaszcza nie pisz, gdy chodzi o emocje, że bohater płakał, bo było mu przykro. Oczywiście, można płakać ze szczęścia, jednak jeśli pokażesz, jak głos mu się łamał, garbił się i uciekał spojrzeniem na boki, nie musisz dokładać tej oczywistości w postaci „był smutny”.

Tłumaczenie oczywistości

Czasem trzeba czytelnikowi nieco rozjaśnić świat, w jakim żyją nasi bohaterowie. Zwłaszcza jeśli ten świat zdecydowanie różni się w funkcjonowaniu od tego, który widzimy za oknem. Możemy to zrobić w dialogach. Niestety nieraz dochodzi do tego, że bohaterowie w iście komiczny sposób tłumaczą sobie rzeczywistość, w której funkcjonują i doskonale ją znają. Dwóch rycerzy omawia więc za plecami swego złego króla, mówiąc na przykład: „wiesz, że król ostatnio nie domaga, a przecież jeszcze nie doczekał się potomka; o tron będą walczyć jego bracia, chociaż mówi się, że pretendować chce również jego starsza siostra”. Jeśli bohaterowie żyją w tej rzeczywistości od zawsze, żadną nowością nie będzie dla nich nie tylko to, że król jest bezdzietny, ale również to, że ma rodzeństwo i jakiej jest płci – istnieje duże prawdopodobieństwo, że te wszystkie osoby mogą znajdować się gdzieś na dworze. Będzie to tym bardziej karkołomne, zwłaszcza gdy mówimy o rozmawiających o tym osobach z bliskiego otoczenia króla.

Ten jeden raz... i z głowy

Inną bolączką jest odklepywanie wszystkiego w jednym akapicie. Niczym z checklistą pod ręką, niektórzy autorzy siedzą i odhaczają kolejne punkty: wygląd? Jest. Kilka cech charakteru wymienionych jedna po drugiej? Są. Wygląd? Jest.

Ostatnio czytałam tekst, w którym bohater, idąc gdzieś, natrafił na wiadro wypełnione z wodą. Przejrzał się w tym wiadrze, po czym krok po kroku opisał swój wygląd od stóp, po samą głowę. Znalazło się tam wszystko, ubiór, wygląd twarzy, włosy, broda... Można podziwiać bohatera za to, że tak dokładnie przejrzał się w niewielkim wiadrze, ale zdecydowanie trudno przyklasnąć autorowi za to, że w tak nienaturalny sposób przedstawił nam główną postać.

Nie będę się tu szeroko rozpisywać nad rodzajami narracji, bo to materiał na innego posta, ale zależnie od tego, jaki rodzaj narracji jest przez nas preferowany, w różny sposób będziemy wprowadzać kolejne informacje o wyglądzie głównego bohatera. Szczególne pole do gimnastyki językowej pozostawia nam narracja pierwszoosobowa oraz POV (nazywany też narratorem personalnym lub rzadziej towarzyszącym), gdzie świat niejako poznajemy oczami bohatera.

Nienaturalnie wypadają więc wszystkie wstawki o tym, gdzie to postać się nie przeglądała i jak nie wyglądała. Ale to nie jedyny grzech, którzy popełniają autorzy podczas opisu bohaterów. Nierzadko zdarza się bowiem, że autor robi to raz, a potem już nigdy do tego opisu nie wraca. Wszystko wepchnięte w jeden akapit nie tylko jest zrobione cokolwiek koślawo, ale nie zapada w pamięć. Dlatego zamiast wypisywać jak leci, wpleć to w narrację! Nie pisz, że bohater wyglądał tak i tak, miał na sobie to i tamto... Przydatne sformułowania, które mogą Ci się przydać:

  • Nerwowo przeczesał krótkie czarne włosy.
  • Jej niebieskie oczy były mocno przekrwione.
  • Wąskie usta wygięły się w nieśmiałym uśmiechu.
  • Drobne oczy [imię] obserwowały przenikliwie każdy ruch.
  • Uśmiech uwydatniał jej kości policzkowe, a duże oczy mrużyły się radośnie, gdy śmiała się dźwięcznie.
  • Długie palce szybko przesunęły się po jego skórze.
  • Zabrudzone dłonie wytarł w diżnsowe spodnie.
  • Poprawił granatową marynarkę, chcąc dodać sobie pewności siebie.
  • Kiedy się tak uśmiechał, zupełnie nie wyglądał, jakby trzydziestkę miał dawno za sobą.
W ten sposób nie tylko łatwiej jest poprowadzić narrację w naturalny sposób, ale również wpleść elementy wyglądu czy ubioru tak, by czytelnik zwrócił na nie uwagę i je zapamiętał. Nic nie stoi również na przeszkodzie, by od czasu do czasu autor delikatnie odświeżył czytelnikowi pamięć.

Z kolei jeśli opisujesz otoczenie... chętnie dość skrótowo posłużę się tutaj cytatem Czechowa, który jest również cytatem maja na Rozpisz się! :)


Ekspozycja... kiedy tak?

Mimo wszystkiego, co wcześniej napisałam, są momenty, w których ekspozycja ma sens. Wbrew pozorom zdarza się, że może przynieść więcej dobrego niż złego. W dynamicznych scenach niekoniecznie jest miejsce na przesadne rozwlekanie się, jeśli o opisy chodzi. Czasem podobnie jest w scenach bardzo emocjonalnych lub gdy bohater sam nazywa swoje uczucia (w narracji pierwszoosobowej lub personalnej/POV). Na przykład:
Był zły. Był tak cholernie zły, że miał ochotę zrzucić wszystko ze stołu, a później ten stół wywrócić i może nawet wyrzucić przez okno.



Niestety, w wielu przypadkach ekspozycja wynika z dwóch przypadków: autor nie wie, że robi źle i nie ma pojęcia, jak to poprawić lub jest... leniwy. Lazy writing ma naprawdę wiele oblicz, trudno by z miejsca wymienić je wszystkie. Buduj sceny, twórz barwne postaci, rozwijaj swój świat wieloma słowami. W końcu o to w pisaniu chodzi, by się tym bawić. A im Twój świat jest bardziej ozdobiony kolejnymi scenami, w których informacje przemycasz przy okazji, tym jest ciekawszy od suchego przedstawiania faktów.

W końcu piszesz porywającą historię, nie sprawozdanie.

Deneve

Studiowałam archeologię, ale nasze drogi w końcu się rozeszły. Wannabe redaktor, pisarka po godzinach. Bloguję, gram, czytam, oglądam. Prawdopodobnie nie starczy mi życia na nadrobienie papierowo-ekranowych zaległości. Kocham fantastykę, kryminały, thrillery. Gdybym mogła być postacią z gry, byłabym Bulbasaurem.

4 komentarze:

  1. Poradnik przydatny, wszystko opisane w prosty i przystępny sposób. Z niecierpliwością czekam na kolejne posty!
    Aż sobie człowiek przypomina z mieszaniną rozrzewnienia i żenady swoje nastoletnie opka - tam to ekspozycji było tyle, że można by obdzielić nią kilkanaście książek. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przystępne i proste! :D Właśnie w to celuję.
      Hahaha, też przypominam sobie swoje opka i mam aż ciarki żenady na plecach... :D

      Usuń
  2. Wróciłam do pisania po latach i staram się unikać ekspozycji. Powiem szczerze, że całkiem przydatne uwagi i im bardziej piszę tak, by nie iść na skróty, tym bardziej pisanie mnie bawi. Wczuwam się w postaci i dużo naturalniej ten tekst wygląda. ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, kiedy pisze się bez ekspozycji, trzeba się nieźle nagimnastykować... ale jaka przyjemna jest to gimnastyka! :D

      Usuń

Cytat miesiąca

Instagram